Wstępniak

 

Zamiast wstępniaka czyli męka twórcza też jest po COŚ!

Długo nie mogliśmy wystartować z blogiem. Były rozmaite plany i propozycje jak go ugryźć, jak do tego podejść, żeby było ciekawie, pouczająco, żeby materiał był wartościowy dla czytelnika i te wszystkie „srutututu” istotne dla internetu. Niby wiem, że bloga trzeba pisać i materiału mam na trzy lata co najmniej. Ale jakoś czułam opór, że to nie całkiem moje jest, że jakieś takie sztuczne. Ja bym wolała, żeby to bardziej rozmowy na różne tematy były a nie takie pisanie pod przymusem. Przecież chodzi o to, aby było lekko! Jak lekko się tworzy to i lekko się czyta…Nasze miniaturowe kolegium redakcyjne podumało, porozmawiało, przyjrzało się z czego wynika opór i jak tylko przyjęło świadomie, z Miłością ten opór, od razu pojawiły się pomysły, co trzeba zmienić, żeby oporu nie było.

Na pierwszy ogień poszła formuła bloga. Nie chcemy pisać artykułów raz w tygodniu i czekać kto na nie zareaguje, ale chcemy rozmawiać z ludźmi, chcemy wymiany, chcemy czuć, co w Was wibruje, co Was porusza. Wymyśliłyśmy, że w takim razie u nas będzie mieszanka wielu form. Na pierwszy ogień pójdą wywiady. To będą takie Dobre Rozmowy, w czasie których poruszać będziemy tematy Wam bliskie, takie o których powiecie nam sami w czasie warsztatów, rozmów na Facebooku, sesji indywidualnych.
Na drugi ogień weźmiemy wydarzenia ze świata, z Wszechświata, istotne dla nas jako Ludzi i spróbujemy wytłumaczyć jaki wpływ mają na nas, nasze samopoczucie, na relacje z naszymi bliskimi.
Trzeci ogień poświęcamy w całości Wam. Alchemia Partnerstwa to coś więcej niż tylko warsztaty i konsultacje. To grupa ludzi, którzy widzą świat podobnie i potrafią się wspierać. Wierzymy, że niektórzy z Was zechcą podzielić się swoimi doświadczeniami, przeżyciami na naszych łamach. Zawsze chętnie przyjmiemy Wasze przemyślenia i opinie na każdy temat aby porozmawiać o nich w większej grupie.

Męka twórcza jednak nie odpuściła. Coś jeszcze było nie w porządku. Ale co? Chodziło o słówko „blog” – to ono działało jakoś wstecz i hamowało przebieg wydarzeń, zamiast pchać nas do przodu. Zamieniłyśmy szybko je na „Refleksje” – i poszło!